Miesięczne archiwum: Kwiecień 2015

Radość z codzienności

codzienność O tak ja jako osoba  chora zauważam jedno ludzie się nie umieją cieszyć tym co mają w niej dla mnie każdy dzień jest dobry kiedy się czuje dobrze a inni mają tyle i ciągle im brak wiele a nie patrzą ile mają zdrowie fajne rodziny mogę tyle nie mają tylu ograniczeń a nie który się tak nie chcę a nie raz osoba taka jak zwykła chora robi więcej nie raz a ma ograniczenia może robię tyle bo nie wiem ile dni czasu mam to jest mojej ograniczenie tu.

Otwarte oczy szeroko

sytuacje Ile musi minąć nim coś do nas dojdzie choć to zaboli i otworzy nam oczy a tak żyjemy iluzją ale czego? Ja miałam taki moment a przecież nie raz jak ja wiemy tylko sami siebie oszukujemy? Mam poczucie, że wiedziałam o księdzu nic z tego może a czy była to obrana przed czym? Teraz czuję, że tą pustką oraz, że zmianie dzięki tej osobie zbliżeniu się do Boga. Potem były sytuacje, które mi otworzyły oczy i właśnie kiedy mnie dotyczyły bezpośrednio choć nie były łatwe dałam radę i wyszłam z nich mądrzejsza. Z nim one mnie zabolały nie napiszę, że nie bo tak było lecz dały do myślenia jak ta osoba mnie ocenia itp

Odniosła bym je też do życia i różnych jego aspektów też jak rodzina i przyjaźń i szczerze nikomu nie życzę by obie je przechodził bo łatwo nie jest mi ale i to tym w innym poście.

Kim jestem teraz

Tak jestem tą dziewczyną, która założyła tego bloga, która piszę o miłości jest wrażliwa, którą łatwo zranić kiedy jej ktoś z rodziny mówi, że jej nienawidzi potrafi na mnie podnieść rękę lecz teraz umiem oddać jak ktoś mówi, że jej ma dość i mówienie, że ja kocham tylko siebie a to jest nie prawdą jest we mnie ta dziewczyna tylko silniejsza która uczy się aby dawać sobie radę bo liczy na siebie i już nie jest tak ufna jak wcześniej.

Relacja przyjacielska z czarnym

Wiem, że ostatnio mało pisałam o nim czyli księdzu więc pora nadrobić zaległości. Ostatnio kiedy wracałam z pracy spotkałam go przypadkiem ja ze swoim refleksem nie poznałam go bo ludzi nie poznaje na ulicy sam mnie zaczepił. To mi dodało odwagi zadzwonić na numer którego nie mam nigdzie zapisanego ale jest w mojej pamięci rozmowa była ok i się cieszę, że przełamałam brak odwagi moje kiedy go spotykam i umiem normalnie rozmawiać. Potem widziałam go na niedzieli palmowej i jestem zadowolona, że teraz umiem chodzę do innych księży do komunii i nie ma problemu nawet jak on mi ją daje. Teraz też widzę ile szans mi przeszło koło nos fajnych. Szczerze dużo musiało minąć czasu ponad rok bym mogła napisać to teraz piszę i jestem też mądrzejsza o wiele nowych doświadczeń i silniejsza przez to co złego mnie spotkało w życiu przez ten czas. Do normalnej relacji brakuje jeszcze ale kiedyś czytałam, że ludzie którzy się kochali są sobie obcy na początku jak i na końcu a, że to było uczucie bardziej z jednej strony więc  sobie i wam życzę by ta relacja była lepsza taka jaka powinna być od początku.